FUNDUSZE UNIJNE  >>                     PORADY PRAWNE  >>                              FORUM BUDOWLANE  >>                            PRACA  >>                    DOM ZA GROSZE  >>  

 
 
 
WOJCIECH POLJAN
 

Kłopoty z postępem

Od razu przyznam się – osobiście w tak zwany postęp nie wierzę i nie bardzo rozumiem, dlaczego w imię postępu tak wielu ludzi bije intelektualną pianę a gawiedź powtarza postępowe zaklęcia. Jak przystało na konserwatystę, mam dosyć pesymistyczny pogląd na naturę ludzką i jeszcze więcej pesymizmu wobec karkołomnych ambicji stworzenia nowego człowieka i nowego wspaniałego świata.

 Cóż, ludzie się nie zmieniają, zmieniają się tylko ich pojazdy. Nie neguję rozwoju nauki i techniki, ale sądzę, że emocje i natura naszego jaskiniowego przodka niewiele się różni od zdobywcy kosmosu. To, że mamy coraz więcej zabawek i energii do wykorzystania, jest tylko zmianą ilościową a nie jakościową.

 Coraz częściej ze smutkiem stwierdzam, że rozwój nauki nie chroni przed powrotem do swoistej magii. New Age, ekologiczne fanaberie, ubrane co prawda w naukowy kostium, ale całkiem na bakier ze zdrowym rozsądkiem. A do tego wszystkiego niesamowity urodzaj na lewicowych szamanów w polityce. Ale wróćmy do postępu.

 To pojęcie wymyślono w XVIIIw. Pierwszym poligonem postępu zastosowanego w praktyce była rewolucja francuska. Wolność, równość i braterstwo wykuwano w ten sposób, że współcześni historycy zastanawiają się czy pacyfikację Wandei nie uznać za pierwsze nowożytne zaplanowane ludobójstwo. Terror jakobiński w imię postępu zgilotynował w ciągu miesiąca więcej ludzi, niż tak osławiona instytucja jak kościelna inkwizycja w wielu krajach w ciągu wielu stuleci.

 To w okresie oświecenia, z jego kulminacją w czasie rewolucyjnych prześladowań Kościoła nastąpiło swoiste sprzężenie postępu z postawą antyreligijną. Ten związek przetrwał wszystkie dziejowe zawieruchy i do dzisiaj żałośni epigoni postępu w zlaicyzowanym świecie zachodu ciągle z uporem maniaka kierują swoje tyrady przeciw Watykanowi, jakby nie było żadnych innych zagrożeń. Bogu dzięki, eksterminacji duchowieństwa w jakobińskim czy bolszewickim stylu nie będzie, spodziewać się można raczej kontynuacji wojny podjazdowej w imię wolności, emancypacji, wyzwolenia… choćby małp człekokształtnych.

 XIX wiek to apogeum europejskiego kolonializmu. Nigdy więcej Europa nie odgrywała tak dominującej roli w świecie. Dzisiaj, kiedy kolonializmu jest potępiony za zbrodnie popełnione i niepopełnione, trudno skojarzyć europejską ekspansję z oświeconymi luminarzami postępu.

 Najlepszym tego przykładem będzie Francja. To nie konserwatyści i inni reakcjoniści nie spali po nocach, knując, jakie tu jeszcze by ludy kolorowe zniewolić celem wyzysku. To radykałowie i socjaliści stworzyli francuskie imperium kolonialne. Żeby nie było wątpliwości, okraszone zostało to całym wachlarzem postępowym zaklęć. To Victor Hugo mówił o Afryce: podbijcie ją, ale nie armatami, lecz pługiem, nie szablą, ale handlem, nie bitwą, ale przemysłem, nie dla zdobyczy, ale dla braterstwa. Wchodząc do Afryki rozwiążecie problemy społeczne.

 Jak wyglądało braterstwo kolonialne w tym wydaniu, wystarczy spojrzeć do dzieł współczesnych postępowych historyków. W swojej ojczyźnie, ci sami politycy w imię postępu, rozpoczęli kolejną wojnę z Kościołem. Jakżeby inaczej? Minęło kilkadziesiąt lat i postępowcy odkryli nieodparty urok dekolonizacji i fascynację wszelkimi ruchami wyzwoleńczymi w koloniach.

 Fascynacja była tym większa, im bardziej marksistowski był charakter potencjalnych wyzwolicieli. Nikt postępowy nie zawracał sobie głowy tak nieistotnym niuansami jak metody i środki zastosowane w trakcie wyzwolenia i po nim oraz faktem, że wiele tych krajów wypadło z kolonialnej rynny pod komunistyczny deszcz. Zupełnie nie obchodził postępowców cywilizacyjny regres Afryki pod słusznymi rządami, wywoływał, co najwyżej wycie o większą pomoc, którą rozkradano i marnotrawiono rękoma kolejnych ulubieńców lewicowych elit.

 Część postępowców przyjęła nowe wyznania wiary, a teoria walki klas stała się takim intelektualnym sierpem i młotem, którym to dopiero można dołożyć reakcji. Dla niekomunistycznych postępowców przypadła rola użytecznych idiotów, pomocnych w działaniach propagandowych i rozwalaniu zachodnich demokracji od wewnątrz. Nie jest żadną tajemnicą, że to środowisko było nie tylko infiltrowane, ale wręcz sterowane przez sowieckie służby specjalne.

 Trzeba było dziesięcioleci, żeby co niektórzy zaślepieni postępowcy zauważyli totalitarny i niewolniczy charakter sowieckiego komunizmu. W międzyczasie można było się fascynować rewolucją kulturalną w Chinach i radykalizmem Czerwonych Khmerów w Kambodży, nie zauważając przez ideologiczne okulary masowego ludobójstwa. Ale chyba największym sukcesem obozu postępu było wbicie do głowy niemal wszystkim, że narodowy socjalizm to skrajna prawica. Hitler i naziści też uważali się za postępowców, odkrywców praw dziejowych, którzy na gruzach starego, chcieli zbudować nowy świat. Tylko, że walkę klas zastąpili konfliktami rasowymi. Polityka społeczna III Rzeszy zadziwiająco przypominała socjaldemokratyczne postulaty i rozwiązania.

Nazizm z obozem postępu, jak go wówczas rozumiano, spotkał się na polu eugeniki czyli, hodowli lepszego człowieka. Przymusowa sterylizacja to praktyka codzienna zarówno w III Rzeszy, jak w socjaldemokratycznej Szwecji. Żeby nie czepiać się tylko zachodnich przykładów, muszę również uderzyć się w polskie piersi. W dwudziestoleciu międzywojennym podobne pomysły zdobyły sobie umysły naszych czołowych postępowców.

 Nowy porządek oparty na racjonalności i higienie miał doprowadzić do człowieka uszlachetnionego rasowo i uniemożliwić rozród osób uznanych za patologiczne z powodów społecznych czy biologicznych,. Praktyka sterylizacyjna powszechnie znana i potępiana jako praktyka III Rzeszy, objęła na zasadzie zachłyśnięcia się postępem niemal połowę stanów USA, wspomnianą Szwecję, Norwegię, Danię, Finlandię, Szwajcarię. Idea eutanazji również w tych krajach świeciła triumfy. A kolebką ruchu eugenicznego była Wielka Brytania. Cieszę się, że dzisiejsi postępowcy znowu kryteria postępu odwrócili o 180 stopni.

 Dzisiaj na topie jest mówienie o prawach niepełnosprawnych, również intelektualnie. Super, że organizuje się liczne akcje popularyzujące równouprawnienie takich osób w życiu społecznym i zawodowym. Szkoda tylko, że w imię postępu jeszcze kilkadziesiąt lat temu dla takich ludzi przygotowywano zupełnie inny los i nie widziano dla nich miejsca w społeczeństwie.

 Dla postępowców wszelkich maści jako memento proponuje przypomnienie, że przeciwnikiem takich rozwiązań był Kościół katolicki i środowiska zachowawcze, a cielęcy zachwyt był wśród osób powiązanych ze środowiskami liberalnymi. Adam Doboszyński, który dorobił się opinii największego wstecznika polemizował z postulatami tak rozumianej eugeniki. Paradoks, który powinien dać wiele domyślenia, zwłaszcza dzisiaj.

 Jeśli zastanawiamy się nad holocaustem i chcemy to zrobić w sposób intelektualnie uczciwy, to nie możemy pominąć tej postępowej atmosfery przyzwolenia na eugeniczne eksperymenty. Dla badaczy Holocaustu to może być ciekawy trop, inny problem czy będą chcieli nim podążyć, narażając się na ostracyzm współczesnych postępowców, którzy nie bardzo mają ochotę na przypominanie swoich kontrowersyjnych antenatów. Wygodną formułką stało się przypisywanie antysemityzmu tradycji prawicowej o proweniencji narodowej. Ani myślę zaprzeczać.

 Ale dla mniej zorientowanego czytelnika szokiem mogą być antysemickie tyrady w pismach Karola Marksa czy innych czołowych działaczy socjalistycznych. Dla naszych polskich miłośników różnych teoryjek o żydokomunie może być zaskoczenie antysemityzm Stalina, który żydowskimi komunistami posługiwał się w sposób czysto instrumentalny. To śmierć Stalina przerwała wielką antysemicką akcje, której początek stanowić miał proces kremlowskich lekarzy, to postępowa awangarda klasy robotniczej PZPR wywołała antysemicką hecę w marcu 1968r.

 Z wielką ulgą przyjmują powolne trzeźwienie z antysemickich resentymentów europejskiej prawicy. Wizyta R. Giertycha w Jedwabnem, jeśli szczera, a nie koniunkturalna niech będzie tego dobrym mam nadzieje przykładem. Klasyczny antysemityzm po Holokauście może być tylko aberracją umysłową. Dla dzisiejszych  postępowców, którzy maja antysemickie inklinacje rozwiązaniem stała się antyizraelskość.

 Swoistym fenomenem będzie przebieg rewolty 1968r. w Niemczech. W lewackim obrazie świata, Izrael obok USA awansował do roli czarnego bohatera międzynarodowej polityki. Niemieccy terroryści współpracowali z radykałami palestyńskimi przeciw Izraelowi, zupełnie nie widząc niestosowności takich działań w kilkanaście lat po przeprowadzonej przez Niemców zagładzie europejskich Żydów. Efektem tego jest badanie opinii publicznej w  Europie zachodem, które kilka lat temu dało szokujący wynik – Izrael najbardziej zagraża pokojowi światowemu a nie np. Syria, Iran, Korea Płn.

 Wiele lat postępowej propagandy zrobiło swoje. Jeśli dodać do tego przekaz mediów elektronicznych, które epatują obrazami bez próby wgłębienia się  w bliskowschodni konflikt. W kręgach postępowych antyizraelskość stała się swoistym wyróżnikiem i należy do dobrego tonu. I oczywiście nikomu w tych środowiskach nie przyjdzie do głowy zrozumienie szkodliwości takiej postawy i szukanie licznych analogii do staroświeckiego antysemityzmu. Wspólna cecha myślenia wszelkich postępowców jest nieodparta chęć poprawiania świata i człowieka zgodnie z aktualnymi ideologicznymi wzorcami.

 Zadziwiające są karkołomne wolty wyznawców postępu i swoista amnezja polegająca na wypieraniu się ze swojego dziedzictwa straszliwych skutkach swoich pomysłów. Paradoksalnie, w imię postępu zamęczono, wymordowano więcej ludzi, niż w imię nielicznych prawicowych utopii, bo i takowe się zdarzały.

 Innym przekłamaniem, z  którym tak trudno walczyć jest swoista asymetria – bojownicy postępu staja się męczennikami słusznej sprawy, jego ofiary to swoisty nawóz historii, nad którym nie warto się pochylać. Postępowcy zawłaszczyli historię. Dla każdego wykształconego europejczyka, Inkwizycja, sprawa Galileusza, rozstrzelani komunardzi, wołają o pomstę, ofiary różnych postępowych ekstremistów są sobie same winne. Słynny ekonomista Hayek wszystkie te pomysły zbawiania świata nazwał konstruktywizmem. To projektowanie nowych rzeczywistości wielokrotnie prowadziło do katastrof nie tylko gospodarczych.

 Gdyby znalazł się odważny, kto podjął by się napisania monografii postępu, stałby się najbardziej znienawidzoną osobą dla większości dzisiejszych lewicowych elit.

To, co obecnie dzieje się w wżyci społecznym współczesnej Europy można porównać tylko do zmian w gospodarce w bolszewickiej Rosji. Kryzys wartości, kryzys rodzinny, zapaść demograficzna, niemożność przekonania emigrantów do tego postępowego modelu to tylko najważniejsze wyznaczniki tego procesu. Albo pójdziemy dalej w dziele niszczenia europejskiej tożsamości w imię postępu, albo współczesnym nawiedzonym powiemy „Dziękujemy”. Możecie swoje recepty realizować we własnym gronie, najlepiej w tak modnych niegdyś komunach, a nie na żywej tkance społecznej.
 
copyright My Naród

Jeżeli ktoś ma 18 lat i marzy o tym, żeby wyjechać i zostać żołnierzem amerykańskim, to dla mnie jest to sprzedawanie się. Tam gdzie są prochy twojego ojca, dziada, gdzie urosłeś, wychowałeś się, tam jest twoja Ojczyzna - mjr Arkadiusz Kups- współtwórca polskich jednostek specjalnych

Najpopularniejsze posty
  Che Guevara-morderca ikoną popkultury
  List ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego
  Franco- ostatni krzyżowiec
  Jak nie komunizm to kontrkultura
  Polski obóz koncentracyjny
 

Polecane strony
 

http://freeyourmind.salon24.pl/index.html

 

http://www.isakowicz.pl/

 

http://szeremietiew.com/

 

http://www.niezalezna.pl/

 

http://niepoprawni.pl/

  http://podziemiezbrojne.blox.pl/html
 

http://www.ivrp.pl/index.php

 

http://www.blog.media.pl/

 

http://portalstrzelecki.info/

 

http://www.pilsudski.org/

 

http://blogmedia24.pl/

 

http://maryla.salon24.pl/index.html