Konkurs na Michnika
Ogłoszono niegdyś konkurs na idealnego sobowtóra Charlie Chaplina. Sobowtór miał idealnie wcielić się w postać wielkiego aktora. Charlie podjął wyzwanie i anonimowo przystąpił do konkursu. Wypadł nieźle uzyskując zaszczytne czwarte miejsce.
Urok Adama Michnika przemawia obecnie do podstarzałych ciotek rewolucji i osób nieuleczalnie uzależnionych od Gazety Wyborczej. Może przydałaby się jakaś terapia? Przypomina on Charlie Chaplina z czasów gdy pojawił się film dźwiękowy a dawny idol kina niemego znalazł się na marginesie przemysłu filmowego. W nowej sytuacji wielki komik i iluzjonista próbował znaleźć dla siebie miejsce na ogół z miernym skutkiem. Jego czas minął.
Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację. Zarząd Agory ogłasza konkurs na nowego Adama Michnika bowiem stary się zużył z uporem maniaka walcząc z lustracją, oraz popadł w totalne zwidy wszędzie widząc pleniący się faszyzm, antysemityzm i nacjonalizm.
Naraził interesy wielkiego medialnego koncernu przez afiszowanie się ze swoją słabością zwaną humanitaryzmem wobec Ketmana alias Lesław Maleszka. Kierownictwo koncernu postanowiło znaleźć zamiennik godny nowych czasów zwanych epoką wszechmiłości.
Powołano jurorów. Oprócz sprawdzonych w potrzebie bojców, z wiadomej redakcji, takich jak redaktorzy: Pacewicz, Pałasiński, Kurski ( oczywiście Jarosław), Lizut powołano sojusznicze autorytety w osobach: Krasowskiego, Żakowskiego, Paradowskiej. Oprawą medialną konkursu miało kierować gremium pod kierownictwem Miecugowa, Sekielskiego i Mrozowskiego.
Świadczyło to o otwartości Agory wobec „konkurencyjnych” mediów, mimo, iż targnęły się na największy autorytet autorytetów emitując „Trzech kumpli”. Miało to zasypać przepaść między dawnymi służbami cywilnymi i wojskowymi (SB a WSI).
Warunkiem uczestnictwa w konkursie było napisanie eseju o walce sił postępu z ciemnogrodem i zaściankową mentalnością. Nagrodą była kasa i posada redaktora naczelnego pewnego najbardziej opiniotwórczego tytułu. Przybyło wielu kandydatów od „prawicy” do „lewicy”. Jeden godzien drugiego.
Zgłosiło się nawet kilka feministek z Kingą Dunin i Manuelą Gretkowską na czele. Monika Olejnik wstrzymała się od udziału mając na uwadze, iż jest zbyt silnym kandydatem co jednoznacznie przekreśla szanse na sukces pozostałych uczestników.
Prace opatrzone godłem zostały przekazane szanownym jurorom i poddane wnikliwej analizie. Kto najlepiej wstrzelił się w styl i logikę wielkiego Nadredaktora? Po długiej debacie ogłoszono werdykt.
Pierwsze miejsce uzyskała praca pod tytułem „Odwrócić się plecami od amerykańskiego zaścianka” opatrzona godłem Toqueville. Drugie miejsce zajął autor eseju o tytule „ Małpy, kobiety i islamiści ofiarami patriarchalnej opresji”. Esej ten sygnowano godłem Gramsci- Zapatero. Trzecie miejsce przypadło długiej i nieco przynudnej analizie gehenny tajnych współpracowników w okresie kaczystowskiego reżymu „Ketman naszym hetmanem” opatrzone swojsko , dla jurorów, brzmiącym godłem „Adam brat Stefana”.
Kiedy otworzono koperty stała się jasność. Wygrał Cezary Michalski. Niech żyje. Jak się zużyje to godnie zastąpi go Sławomir Sierakowski, który po czasie pseudoprawicowych umizgów wróci redakcję na prawdziwe lewicowe pozycje po okresie błędów i wypaczeń mających na celu neutralizację najgroźniejszego przeciwnika- kaczyzmu.
„Adam brat Stefana” okazał się wielkim przegranym, podobnie jak Charlie Chaplin, który podjął rywalizację ze swoją charyzmą i legendą. Nagrodą za trzecie miejsce było tylko prowadzenie blogu na Salonie 24 pod wspomnianym już nickiem.
Adamie, bracie Stefana witamy. |