Łowcy głosów wyborczych
Autor projektu „Dotknij Niepodległości” prof. Janusz Cisek może być z siebie dumny. 90-tą rocznicę odzyskania niepodległości uświetniło swoją obecnością ponad 150 tyś Warszawiaków. W całym kraju obchody 11 Listopada przebiegały w atmosferze radosnego święta. Tego dnia odsłonięto pomnik Józefa Piłsudskiego w Gorzowie Wielkopolskim. Uroczystość zgromadziła ponad 15 tyś mieszkańców niewielkiego grodu nad Wartą.
Z każdym rokiem coraz więcej rodaków docenia wagę czynu legionowego i jego znaczenie dla powstania wolnej Polski. Według ostatniego sondażu GfK Polonia dla Rzeczypospolitej 93 % respondentów wyraziło przekonanie, że Polska potrzebuje dziś patriotów a 71 % deklarowało nawet gotowość oddania życia w obronie niepodległości.
Dzięki Januszowi Ciskowi- dyrektorowi Muzeum Wojska Polskiego a zarazem głównemu Komendantowi Strzelca, pierwszy raz w programie Dotknij Niepodległości brały udział jednostki Strzelca OSW- największej i najbardziej obiecującej organizacji młodzieży opartej na wzorach wojskowych i tradycji legionów Józefa Piłsudskiego.
Ten wyraźnie widoczny renesans zainteresowania rodzimą historią nie wszystkim się podoba w swojej istocie. Na łamach Najwyższego Czasu- tygodnika konserwatywno-liberalnego, w artykule „Trumna, która rządzi Polską” Krzysztof Mazur ubolewa- niepodległość tak, ale ten Piłsudski jest nie do przyjęcia.
Zdaniem Krzysztofa Mazura teza wygłoszona przez Ciska na łamach niedawnej Rzeczypospolitej: Bez Niego ( Piłsudskiego) nie mielibyśmy święta niepodległości jest mocno przesadzona jeśli nie fałszywa. Wszędzie o nim głośno a Dmowski, Rozwadowski, Korfanty, Sikorski, Haller, Witos? To wszystko przez Ciska i jego festiwal poświęcony pamięci Piłsudskiego.
Nie ujmując zasług wyżej wymienionym polecam zgorzkniałemu autorowi historię Powstania Listopadowego. Tam nie brakuje postaci formatu Hallera czy Korfantego. Brakuje tylko sukcesu sprawy.
Z innej armaty uderza w piłsudczykowską tradycję niedawny Przekrój zapatrzony w linię ideologiczną wielkiego Redaktora Redaktorów. Autorka, Judyta Sierakowska coś tam słyszała o Strzelcu, ale na pięciu stronach jej rozległej analizy nie pada ani jedno słowo o wielotysięcznej organizacji młodzieżowej-Strzelcu OSW, elitarnym warszawskim oddziale SOIS czy Piłsudskim.
Zdaniem pani Judyty przyszła taka moda na organizacje paramilitarne. Ich wysyp sięga czasów ostatniego święta Wojska Polskiego. Cały tekst kręci się wokół niszowych, luźnych grup strzeleckich znajdujących się w konflikcie z OSW. Moro, kałasznikowy, czego to nie brakuje młodym podczas „Zabawy w wojnę” - taki jest tytuł artykułu- chyba tylko koni na biegunach.
W ramach promocji, kilka razy pada nazwisko Krzysztofa Wojewódzkiego- szefa strzeleckich rozłamowców. Podzielony i oderwany od tradycji Strzelec to idealna pożywka dla wszystkich kochających polską historię inaczej. W szeroko rozumianym środowisku strzeleckim działalność Krzysztofa Wojewódzkiego jest znana i mimo wszystko ceniona. Czy jego osoba ma posłużyć do politycznego rozgrywania Strzelca? Nieprawdopodobne. Abstrahując od podziałów Strzelcy tworzą rodzaj pluralistycznej wspólnoty nie opartej na sympatiach politycznych.
Zbliżające się wybory przyśpieszą próby pozyskiwania głosów środowisk piłsudczykowskich dla korzyści politycznych. Widoczne działania podjął już na tym polu minister kultury Bogdan Zdrojewski. Decyzja o utworzeniu Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku była tyleż potrzebna i ważna co raczej obliczona na polityczne zdyskontowanie.
Muzeum w końcu powstanie i chwała ministrowi za to. Wbrew pozorom próba zjednywania sobie sympatii określonych środowisk przy pomocy podobnych metod może przynieść sporo korzyści. Na motywację wynikającą z oczywistego szacunku do tradycji przyjdzie nam chyba jeszcze poczekać. Oby nie za długo bo wbrew temu co pisze pan Mazur o Romanie Dmowskim my w kwestii niepodległości innej tradycji niż piłsudczykowska nie mamy. Nie da się nagiąć historii do karkołomnych tez.
|