FUNDUSZE UNIJNE  >>                     PORADY PRAWNE  >>                              FORUM BUDOWLANE  >>                            PRACA  >>                    DOM ZA GROSZE  >>  

 
 
 
Władysław Trojanowski
 

Niemieckie przebudzenie

Niemcy po raz pierwszy od II wojny światowej  uwolniły się od nazistowskiej traumy. Swoistym paradoksem, niezauważanym dla wielu polskich partnerów, jest odwrót pokolenia 1968 od krytyki narodowej przeszłości do jej afirmacji.

Były lewak – autor bestsellera „My Niemcy - dlaczego inni mogą nas lubić?”- pisze „Naród musi z dumą opierać się na historii, aby móc kształtować własną przyszłość”.
Jak na byłego maooistę konstatacja tyleż ciekawa, co świadczącą o radykalnym przewartościowaniu niemieckiej pamięci. W tym ujęciu Hitler i nazizm to niewiele znaczące epizody na tle wspaniałej przeszłości.

Dla polskiego odbiorcy niedopuszczalne jest epatowanie stereotypami przeznaczonymi dla niemieckiego masowego odbiorcy. Drażni pouczanie z tonem wyższości na temat tolerancji i europejskich standardów. Za bardzo przypomina cywilizowanie polskich „dzikusów” po I rozbiorze przez Fryderyka II przy aplauzie całej oświeconej europejskiej elity. Niemcy mogą o tym nie wiedzieć, ale my pamiętamy.

Cywilizował Polaków również Bismarck pogardzając polskimi elitami i walcząc z Kościołem katolickim. Dla Niemiec hitlerowskich byliśmy dla odmiany zbyt zacofani w kwestiach rasowych i nie chcieliśmy cywilizować Sowietów przy boku Wehrmachtu. Dlatego niemieckie połajania wywołują w Polsce niemiłe reminiscencje.

Tworzy się zadziwiająca triada: liczne antypolskie wyskoki w programach satyrycznych, protekcjalny ton niemieckich elit w komentarzach poświeconych Polsce, po zupełnie dzikie harce w środowiskach lewackich. Trudno się tu dopatrzeć choćby próby zrozumienia polskiej wrażliwości i deklarowanej tolerancji.

To razi w Polsce i wywołuje resentymenty. Nie jesteśmy narodem homofobów, ksenofobów, reakcjonistów, złodziei samochodów, zdolnym tylko do wykonywania prostych prac na niemieckich budowach. Nie jesteśmy również chorobliwie antyniemieccy, ale bardzo wyczuleni na fałszywe tony choćby w najlepszym europejskim towarzystwie.

Wizyta papieża – Niemca była tego najlepszym dowodem. Gorące przyjęcie i trudne do ukrycia wzruszenie zostało zauważone nie przez wszystkich.
Paradoksalnie pontyfikat papieża – Niemca jest chyba większym problemem dla naszych zachodnich sąsiadów niż dla Polaków. Złośliwie dodam, że to tylko kwestia czasu, kiedy niemiecki biskup Rzymu zostanie potraktowany jak prezydent Polski przez jakiegoś niemieckiego piewcę tolerancji.

Na stereotypy nakłada się bieżąca polityka, konstytucja europejska, pomysły pani Steinbach i pana Pawelki, gazociąg Północny. Protokół rozbieżności naprawdę imponujący i odnoszę wrażenie, że jedynym satysfakcjonującym Niemców rozwiązaniem tych problemów byłaby dobrowolna rezygnacja Polski we wszystkich spornych sprawach.

Opinia o Polsce w Niemczech jest nazwijmy to nienajlepsza. Jesteśmy, podobnie jak nasz prezydent, konserwatywnymi nacjonalistami, eurofobami itp. Do łez rozczula mnie ta zachodnia pewność ferowania wyroków i opinii oparta na niewiedzy i niezrozumieniu.

Mało jest relacji międzynarodowych tak naładowanymi złymi emocjami jak przeszłość Polaków i Ukraińców. W czasie pomarańczowej rewolucji ci nacjonalistyczni bracia Kaczyńscy byli w awangardzie poparcia dla ukraińskiej demokracji i niepodległości. To ksenofobiczny PiS wysłał najwięcej obserwatorów pilnujących uczciwości tamtejszej III tury wyborów prezydenckich. Podobnej erupcji solidarności w postępowych Niemczech nie dało się zauważyć. Olbrzymia proukraińska fala przelała się przez Polskę, pomimo rachunku wzajemnych krzywd i zbrodni.

 Nie było mentorskiego tonu, poczucia wyższości. W polskich mediach nikt nie odważył się lekceważąco pisać o Ukraińcach czy ukraińskich politykach. Nawet nie przypominam sobie krytycznych artykułów o Kuczmie czy Janukowyczu. To Polska, a Kaczyńscy w szczególności, są adwokatem europejskich i NATO- wskich aspiracji Ukrainy. Mimo krwi, łez, złej pamięci po obu stronach Bugu.

 Dawny polski Lwów i dzisiejszy ukraiński Lwiw nie jątrzy tylko łączy. Na obszarach dawnej II RP poparcie dla niepodległości, demokracji, Europy było największe na całej Ukrainie, a ukraińscy antypolscy radykałowie krzyczeli „niech żyje Polska!”. Cud pojednania poparty dobrą wolą, a nie połajankami i roszczeniami.

 

Opłakiwaliśmy Wilno, w którym przed wojną nie było Litwinów jednak zdobyliśmy się na zrozumienie litewskich emocji wokół miasta o takim znaczeniu dla ich świadomości narodowej. Niepodległa Litwa nie stała się ulubionym polskim chłopcem do bicia choć powodów do trwałego skonfliktowania naszych narodów nie brakuje.
Wilno jest teraz stolicą i symbolem wolnej Litwy. Sajudis, proklamacja niepodległości, wieża telewizyjna małego narodu imponowała wówczas, kiedy wielcy gracze nie wyobrażali sobie świata bez Związku Sowieckiego.

Tym bardziej jest to cenne, że chylący się ku upadkowi olbrzym zaczął, w ramach polityki dziel i rządź, oferować polskiej mniejszości różne koncesje. Polska zachowała zimną krew…
Komu tak naprawdę zależy na demokratycznej i niepodległej Białorusi oprócz Polski?

Nauczyliśmy się  pamiętać, że kamienie i cegły w północnej i zachodniej Polsce mówią również po niemiecku. Setki  inicjatyw w różny sposób upamiętniły niemiecką obecność na tych ziemiach w formie publikacji, pomników, tablic pamiątkowych, często w ścisłej współpracy z dawnymi niemieckimi mieszkańcami. Taktownie niemieckim gościom nie zadaje się nietaktownych pytań. A byłoby o co pytać!

Niemieckich „wypędzonych” interesuje jednak tylko przeszłość, kultywują swoje heimaty. Powojenna historia Polaków na tych ziemiach nie przyciąga ich uwagi a jest to dobry materiał pod fundamenty autentycznego pojednania.

W refleksji nad losami polskich mieszkańców tych ziem nie zadrżało niemieckie pióro pisząc o Polakach „którzy nie potrafią rozliczyć się ze zbrodnią wypędzeń”. Łatwo jest nazwać pamięć o tragicznej historii fobiami antyniemieckimi. Takie postawienie sprawy uwalnia od potrzeby poszukiwania rzeczywistych przyczyn polskiego niepokoju.

 Mnie osobiście najbardziej boli swoista asymetria. Przecież największe niemieckie straty cywilne miały miejsce zimą 1945, kiedy sowiecki front przewalał się przez ówczesne wschodnie Niemcy. Broń Boże mnie obwiniać tu Rosjan, nawet ich rozumiem. Po tym jak prowadzono wojnę na wschodzie i co wyprawiano z sowieckimi jeńcami, odwet był więcej niż prawdopodobny.

Może rosyjski niedźwiedź budzi respekt?  Ma gaz, ropę i dobrze byłoby wrócić do dawnej bismarckowskiej polityki współpracy z Rosją kosztem Polski oraz jej wschodnich sąsiadów. Patrz gazociąg północny.

Chciałbym być dobrze zrozumiany, zależy mi na pojednaniu ale i przyjęciu do wiadomości, że tutaj nad Bałtykiem i Odrą, ziemiach zasiedlonych Polakami toczyła się, przyspieszała również historia Niemiec. To polskie  bunty  przeciw sowieckiemu zniewoleniu kruszyły mur berliński i żelazną kurtynę oraz pracowały również dla jedności Niemiec.

Strajki i porozumienia w Szczecinie, Gdańsku dały początek Solidarności. Jej najbardziej radykalny odłam, z Kornelem Marawieckim z Wrocławia, domagał się zjednoczenia Niemiec, kiedy niemieckim politykom łatwo przychodziło popieranie Jaruzelskiego i obłaskawianie Honeckera.

Warto o tym pamiętać, zanim oskarży się Polaków o byłe i obecne ciemne sprawki. Niemcy, szanujcie Polskę, jesteście w tych relacjach silniejszym partnerem, ale dyktat w takiej czy innej formie wywoła opór.

Stosunki polsko-niemieckie są obciążone hipoteką złej przeszłości. Nasz naród stanął, ponad 60 lat temu, przed groźbą nie rozbioru, lecz biologicznej zagłady. Ta pamięć w Polsce istnieje a mimo to nie wywołuje antyniemieckich akcji, co najwyżej polemiki.

Dalsze przeciąganie sporów spowoduje rosnąca nieufność do Niemców, którzy na ostatnim mundialu obudzili się jako naród. Byłoby tragedią dla Niemiec, Polski, Europy, gdyby przebudzenie zastąpić selektywną pamięcią.
 
copyright My Naród

Mądry naród karze swoich głupców, głupi-mędrców
- Piotr Szreniawski

Naród, który nie wierzy w wielkość i nie chce ludzi wielkich, kończy się. Trzeba wierzyć w swą wielkość i pragnąć jej.
- Stefan Wyszyński
Najpopularniejsze posty
  Che Guevara-morderca ikoną popkultury
  List ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego
  Franco- ostatni krzyżowiec
  Jak nie komunizm to kontrkultura
  Polski obóz koncentracyjny
 

Polecane strony
 

http://freeyourmind.salon24.pl/index.html

 

http://www.isakowicz.pl/

 

http://szeremietiew.com/

 

http://www.niezalezna.pl/

 

http://niepoprawni.pl/

  http://podziemiezbrojne.blox.pl/html
 

http://www.ivrp.pl/index.php

 

http://www.blog.media.pl/

 

http://portalstrzelecki.info/

 

http://www.pilsudski.org/

 

http://blogmedia24.pl/

 

http://maryla.salon24.pl/index.html