Podręcznik historii znowu kłamie.
W 1982 roku Piotr Majchrzak miał zaledwie 19 lat gdy zatrzymał go patrol ZOMO. Znaleziono przy nim różaniec, obrazek z wizerunkiem świętego i opornik wpięty w kurtkę. Centrum Poznania nie okazało się bezpiecznym miejscem dla zdolnego ucznia szkoły średniej i lubianego kolegi. Chłopiec został bestialsko skatowany. Z rozległymi urazami czaszki, narządów wewnętrznych w stanie agonalnym trafił do szpitala. Ordynator dawał mu jeden procent szans na przeżycie.
Tak o dramacie swojej rodziny opowiadała Teresa Majchrzak podczas niedawnego spotkania z mieszkańcami Gorzowa Wielkopolskiego. Był już wieczór a ona z niepokojem oczekiwała powrotu syna. Pękającą w dłoni szklankę potraktowała jako dziwny znak. Mimo, iż nie była przesądna przestraszyła się. Po wielu pełnych napięcia i niepokoju godzinach zasnęła. Obudził ją sen i widok dziecka unoszonego na rękach Matki Boskiej. Piotruś do nas nie wróci- zrozpaczona powiedziała mężowi.
Podczas telefonicznej rozmowy funkcjonariusz Milicji Obywatelskiej informował- syn wyjechał. Kiedy dotarła wiadomość, że przebywa w szpitalu niezwłocznie się tam udała. Na oddziale, zamiast widoku Piotra, kobietę czekało spotkanie z milicjantami i wielogodzinne przesłuchanie w prokuraturze. Wreszcie gdy ponownie wróciła do szpitala chłopiec był już nieprzytomny i konający.
Zdaniem pani Teresy relikwie Jana XXIII spowodowały prawdziwy cud. Lekarzy zdumiał ten fakt. Syn podniósł rękę. Nie chodziło jednak o gest powitania tylko pożegnanie. Wkrótce młodziutki Piotr Majchrzak zmarł. Zamiast dziecka Pani Teresa zabrała do domu ubranie ciężkie od krwi. Był takim dobrym chłopcem. Marzył o nowej Polsce, o tym, że kiedyś zbudujemy tam rodzinny dom i wszyscy w nim zamieszkamy. W pogrzebie Piotra uczestnictwo młodzieży szkolnej zostało zakazane. Mimo to jego koledzy i koleżanki przybyli łamiąc ten zakaz. Przynieśli bukiety polnych kwiatów.
Przed śmiercią Piotr rozmawiał z matką o podręczniku historii. Jeśli okaże poświęcenie dla Polski może też tam trafi. Ci, którzy są na jego stronach zginęli- odpowiedziała z przejęciem. Nie martw się, wszyscy kiedyś tam się spotkamy. Piotruś jak większość jego rówieśników trafił na pierwszą linię dramatycznego narodowego konfliktu. Jedyną jego bronią był opornik wpięty w kurtkę.
Kiedy Teresa Majchrzak stanęła przed Janem Pawłem II zwrócił się do niej słowami: matko męczennika..... Piotr został męczennikiem, czytelnym symbolem pokolenia młodych
,które odważnie sprzeciwiło się komunistycznej machinie. Mógł i powinien trafić na karty historii jako podręcznikowy bohater młodzieży licealnej poznającej realia stanu wojennego, ale stał się tylko bohaterem filmu pod tytułem „Nieznani sprawcy”.
Najnowszy podręcznik historii opracowany dla licealistów przez Andrzeja Garlickiego nie wspomina słowem o ich rówieśnikach: Piotrze Majchrzaku czy Emilu Barchańskim, który w lutym 1982 roku wraz z kolegami oblał farbą warszawski pomnik Feliksa Dzierżyńskiego. Ci młodzi ludzie w stanie wojennym czynnie walczyli z systemem komunistycznym i zapłacili za to najwyższą cenę. Andrzej Garlicki wymienia Grzegorza Przemyka, ale zaraz podkreśla, że on nie brał udziału w żadnej demonstracji.
Grzegorz zginął nie dlatego, że czynnie występował przeciwko komunistycznej władzy. To bohater innej kategorii. Oczywiście nie chodzi o wymazanie jego osoby z kart historii czy umniejszenie roli lecz historyczną rzetelność i prawdę. Co oznacza ich brak?
Młodzież będzie poznawać historię swoich rówieśników, którzy albo przypadkowo zostali wplątani w tragiczne wydarzenia albo stali się całkowicie anonimowi, odlegli w czasie i emocjonalnie obojętni. To nie chłopaki z naszego podwórka. Błędem jest pomijanie milczeniem autentycznego poświęcenia i odwagi olbrzymiej większości młodzieży w podręczniku dla nich przeznaczonym. Autor, który nie mówi o tym całej prawdy w oczywisty sposób kłamie świadomie kreując postawę obojętności wobec najnowszej historii robiąc to z określonych powodów politycznych.
Generał Jaruzelski, o czym niedawno wspomniano w tygodniku Wprost, podczas rozmowy z Kulikowem zawiadomił, że w stanie wojennym udało się zredukować poparcie dla Solidarności z 70 do 47 %. Obecnie 48 % Polaków popiera wprowadzenie stanu. Nie wygląda to na imponujące rozliczenie z historią lecz dalszy ciąg jakiejś politycznej rozgrywki.
Na zakończenie gorzowskiego spotkania Teresa Majchrzak pokazała zebranym pamiętny opornik z którym zginął jej syn. Czy nad tą ofiarą należy przejść obojętnie? Brak na stronach ważnego podręcznika takich postaci jak Piotr Majchrzak świadczy o tym, że w newralgicznym centrum wychowania młodzieży przez historię ciągle mamy do czynienia z niepełną prawdą historyczną. Nie da się półprawdą wychować zdrowego pokolenia ponieważ pół prawdy jest gorsze od całego kłamstwa jak mawiano w stanie wojennym. |