| |
Polityka historyczna Niemiec
Byłem kiedyś w Karl-Marx-Stadt i widziałem wielką (ponad 7-metrową) głowę z brązu Marksa w centrum miasta (oczywiście wyrzeźbioną przez rosyjskiego rzeźbiarza). Z kolei w Berlinie mogłem zobaczyć np. pomnik Michaela Jacksona. To jednak nie koniec dziwów - w Niemczech szykują się następne, arcyciekawe pomniki.
Prof. Z. Krasnodębski pisze w obszernym artykule o entuzjazmie, jaki wzbudziły w mediach naszego zachodniego sąsiada niedawne ustępstwa polskiego rządu w sprawie niemieckich pomysłów związanych z tamtejszą polityką historyczną. Oczywiście w Polsce nikt tymi projektami się specjalnie nie interesuje, bo przecież zapewnia się nas, że nic szczególnego się nie stało, gospodarni Niemcy zajęli się jednak zagospodarowaniem nie tylko historii, ale i "świadmości zbiorowej", co ma wymiar nie tylko wewnątrzniemiecki, lecz i ogólnoeuropejski. Jakie więc się szykują obeliski?
"w Berlinie zostanie zrealizowanych osiem wielkich projektów. Między innymi w dawnej głównej kwaterze SS i gestapo za 19 milionów euro ma zostać zbudowany do 2010 roku dom wystawowy „Topografia terroru”. Naprzeciwko pomnika Holokaustu w Tiergarten powstanie za 600 tys. euro pomnik homoseksualistów-ofiar narodowego socjalizmu. Będzie to obelisk z instalacją wideo pokazującą dwóch całujących się mężczyzn. Uwzględniając zasadny protest lesbijek postanowiono, że co dwa lata instalacja będzie zmieniana – całujących się gejów będą zastępować całujące się lesbijki. Wzniesiony zostanie także pomnik Sinti i Romów. Jego budowa napotyka jednak na trudności, gdyż Sinti spierają się z Romami, czy w inskrypcji będzie można użyć fatalnego słowa Cyganie.
Za 3 miliony euro powstanie pomnik poległych żołnierzy Bundeswehry. Innym wielkim projektem jest pomnik wolności i jedności. Ponadto za 16 milionów euro zostanie rozbudowane muzeum w Hohenschoenhausen w dawnym więzieniu Stasi. A na 50. rocznicę budowy muru berlińskiego za sumę 38 milionów euro rozbudowane zostanie miejsce pamięci na Bernauer Strasse. W sumie zapewne wszystkie te przedsięwzięcia łącznie z bardzo widocznym znakiem będą kosztowały ponad 100 milionów euro."
Właściwie można by spytać, czy Niemcy nie planują jakiegoś specjalnego obeliska np. z prowadzonymi jako żywe tarcze polskimi kobietami w trakcie pacyfikowania powstańców warszawskich albo pomnika polskiego naukowca objętego akcją AB?, to chyba jednak - mimo że nie jest to na pewno kwestia pieniędzy - byłoby faux pas. Czy można krytykować Niemców za ich politykę historyczną? Bo Polaków, oczywiście.
Nasz rząd, zresztą, zdążył już nie tylko wybiec przed szereg w forsowaniu nowoczesnej wizji historii (vide nie tylko działania Bartoszewskiego, lecz i idea podręcznika polsko-niemieckiego do historii czy kompletnie chore koncepcje Hall, by zminimalizować lekcje polskiego i historii w średnich szkołach), ale i zadziałać lokalnie, o czym przypomina Krasnodębski, wskazując także na niedawne decyzje Zdrojewskiego.
"Rządowi Donalda Tuska zarzuca się brak wizji, programu i konsekwencji. Zupełnie niesłusznie. Powoli poszczególne posunięcia układają się w coraz wyraźniejszą spójną całość. Do nowej polityki zagranicznej doskonale pasuje także niedawna informacja o tym, że Ministerstwo Kultury zamierza się wycofać ze wspierania budowy Muzeum Historii Polski w Warszawie oraz Muzeum Ziem Zachodnich we Wrocławiu. Minister Bogdan Zdrojewski stwierdził, że nie chciałby mnożyć projektów i oplatać Polski sieciami muzeów."
Nie tylko "dość już muzeów", lecz i ten IPN, jak wiemy, jakoś uwiera wielu polityków. W czasach, kiedy najwyraźniej w Niemczech "zrzucana jest skóra" hitleryzmu, czyli skrupulatnie wypiera się tam ze świadomości społecznej dość oczywistą prawdę, że to Niemcy kiedyś urządzili światu II wojnę, a nie "naziści", u nas robi się wiele, by w polskiej świadomości historycznej została jedynie papka medialna dotycząca bieżących spraw. |